Adrian Prezesowi Oka Nie Wykole

Anonimowe - Facebook
Turlam się ze śmiechu po orędziu i wetach Adriana. Prawnik, który połamał kilkakrotnie konstytucję, którego potępiła własna uczelnia, Barack Obama, Unia Europejska, Komisja Wenecka, wszystkie organizacje prawnicze świata staje przed kamerą i mówi, że mu sprawiedliwość leży na sercu!

Turlam się ze śmiechu po orędziu i wetach Adriana. Prawnik, który połamał kilkakrotnie konstytucję, którego potępiła własna uczelnia, Barack Obama, Unia Europejska, Komisja Wenecka, wszystkie organizacje prawnicze świata staje przed kamerą i mówi, że mu sprawiedliwość leży na sercu!



Człowiek z pogardą wyrażający się o 82 proc Polaków, którzy nie głosowali na PiS, wyraża troskę o "zwykłego człowieka", a gdy pałują "zwykłego człowieka" protestującego pod jego pałacem, on opala się w Juracie.

Człowiek firmujący rozkradanie i psucie państwa, tabuny misiewiczów ssące krew polskich spółek państwowych, banków, ubezpieczalni, mediów publicznych; człowiek firmujący brakiem sprzeciwu samowolę służb specjalnych pozbawionych parlamentarnej kontroli opozycji; człowiek wypisujący pogardliwe tweety o kilku procentach polskich obywateli LGBTQ; człowiek, który milczy, gdy deptane są prawa kobiet i zamykane ośrodki dla kobiet, które doświadczyły przemocy; czlowiek, który pierwszym swoim wetem odarł z godności ludzi trangender; człowiek, który na obchodach rocznic Solidarności nie pamięta o Lechu Wałęsie; człowiek, który składa hołdy mordercom wyklętym i obrzydliwym antysemitom; człowiek, który milczy, gdy do kosza wyrzucane jest milion podpisów obywateli domagających się referendum w sprawie edukacji naszych dzieci; człowiek, który kłamał frankowiczom i biznesmenom; człowiek, który nie zabrał głosu, gdy palono kukły Żyda, rąbano pomniki Romów i gdy faszyści maszerowali ulicami polskich miast; człowiek, który nie miał przyzwoitości spotkać się z premierem odchodzącego rządu, który cierpi na wybiórczą historyczną demencję związaną z bohaterami naszej wolności, który nocami flirtuje z Ruchadłem Leśnym i Karoliną Wazeliną; który wiecznie klęczy i nie ma nic do powiedzenia o chrześcijańskim miłosierdziu wobec uchodźców; który pod osłoną nocy zaprzysięga dublerów na stanowiska obsadzone w Trybunale Konstytucyjnym, ułaskawia "niewinnych" kolesi i łamie konstytucję z obrzydliwym uśmieszkiem na twarzy.

Budyń, wazelina i plastelina to nic w porównaniu z tym, który skromnie sam siebie nazywa "niezłomnym". Marionetka. Wydmuszka rechocząca z własnych dowcipów i upojona brzmieniem wypowiadanych banałów. Adrian na salonach świata i korytarzu Nowogrodzkiej. Klęcznik, który nie potrafi opanować grymasów nienawiści. Dzielnie walczący z "poprawnością polityczną", tropiciel dzieci i wnuków komunistów, propagator nienawistnego języka "dojnej zmiany". Polityk trzeciej ligi wyciągnięty z kapelusza i zrobiony na bóstwo przez agencje pr na czas kampanii. Człowiek pozbawiony przyzwoitości, któremu bohaterowie zwracają nadane ordery; "niezłomny" przestępca konstytucyjny staje przed kamerą i śmie mówić o prawie i sprawiedliwości! O tempora, o mores!

A wśród ludzi przyzwoitych, tych którzy walczą o sądy i resztki demokracji, konsternacja i wybuchy empatii: "Może trzeba wesprzeć Adriana? Może się obudził i zostanie Andrzejem?"

Nie trzeba. Wyjął go prezes z kapelusza, a potem podeptał, zeszmacił, zgnoił. A Adrian mówił, że deszcz pada, jeździł na nartach i dalej robił co mu "kanalia" kazała. Dziś, nawet jeśli jego weta są próbą wybicia się na niepodległość, trzeba powiedzieć wprost:

Strzeż nas siło wyższa od takich sprzymierzeńców jak Adrian. I pamiętajmy: kanalia kanalii oka nie wykole!

#3weto
#3veto
#NieKokietujWszystkoWetuj
#AstroTurfing
Trwa ładowanie komentarzy...