Opcja rządząca

Gdyby wzorzec głupoty został skalibrowany według wypowiedzi posłanki PiS Bernadety Krynickiej byłoby to bardzo poręczne.Wystarczyłoby skrótowo mówić, że ktoś np. osiągnął „trzy lub cztery Krynickie” i wszystko byłoby jasne.

Krynicka urzekła kalibrem swojej osobowości nieco ponad 7600 wyborców, którzy wybrali ją do sejmu z okręgu białostockiego.

Posłanka Krynicka zdetronizowała ostatnio samą Krystynę Pawłowicz, która dotąd nigdy nie schodziła poniżej „kilku Krynickich”. Obie panie stają się lotną szpicą parlamentarnego think tanku intelektualistów innego sortu.

Światło jupiterów skupiło się na posłance Krynickiej za sprawą wkładki domacicznej, która – zdaniem posłanki – mogłaby przeszkadzać sumieniom fizjoterapeutów w wykonywaniu masaży i naciąganiu kręgosłupów pacjentów. Uwiecznioną w krążących po internecie filmikach argumentację posłanki Krynickiej można mierzyć tylko kategorią Kogutów – czyli miarą ustanowioną przez pisowskiego senatora Koguta w walce przeciw in vitro.

Krynicka jeszcze mocniej podbiła bębenek dowodząc w radiowym wywiadzie, że – pośrednio - szeregi PiS powinny zostać oczyszczone przez powieszenie!

Wisieć na gałęzi mieliby ci, którzy donoszą zagranicy. W tej kategorii są oczywiście europosłowie PiS Czarnecki, Wojciechowski i Legutko, którzy wielokrotnie zwracali sie do Unii Europejskiej o interwencję w Polsce, co posłanka Krynicka uznała za zdradę. Posłanka pobratymców z nazwiska nie wymienia, wskazuje za to na wisielczą opozycję. Nie jest jasne, czy - w nowej formule systemu sprawiedliwości wdrażanej przez PiS - od sędziowskiego wyroku pielęgniarki z Łomży przysługuje odwołanie do prezydenta Dudy.

Trochę zastanawiające jest, że posłanka Krynicka podżega do zdrady całą swoją formację. W wywiadzie, który zamieściła na swoim profilu FB mówi o tym, co PiS powinno było zrobić, gdy PO próbowała wprowadzić do Trybunału o dwóch sędziów za dużo:

-(...)Prawo i Sprawiedliwość też było za grzeczne, bo powinno też robić manifestacje, wyprowadzać ludzi na ulice, robić tak jak teraz robi opozycja…

- I wysyłać „emisariuszy” do Parlamentu Europejskiego? – pyta dziennikarz.

- Tak! Tak pewnie by trzeba było zrobić.

- Pani by tak zrobiła? – pyta dziennikarz.

- Nie, w życiu. Jestem Polką i w życiu na swój kraj bym nie doniosła. Dla mnie człowiek, który donosi do obcego Państwa to jest zdrajca i tak naprawdę powinien wisieć na stryczku. Taka jest prawda…

W tymże wywiadzie posłanka Krynicka zasłużyła też sobie na „dwie Pawłowicz” za słowa o uchwale o suwerenności, którą przyjęła pisowska większość:

„Myślę, że UE podejdzie do nas nieco bardziej poważnie. To nie jest tak, że nas się zastraszy. Musimy do podjętej uchwały podejść poważnie i ją realizować.”

Posłanka Krynicka lubi podkreślać swoje wyważenie, nienawiść do hejtu i pogardy dla ludzi. Swoją opinię o narodzie i swoje credo ujmuje tak we wspomnianym wywiadzie:

„Jestem bardzo ostrożna w wydawaniu sądów o kimkolwiek. Nawet jeśli one są na temat ludzi opozycji to staram się to zweryfikować. Podchodzę do tego „na chłodno”. (...) Jestem przerażona postawą ludzi, że można oceniać człowieka nie znając go. Można mieć w sobie tyle nienawiści i pogardy. Dla mnie jest to nie wyobrażalne! Mówię tu na temat „hejtu”, który jest. Doszłam do wniosku, że w Polsce jest bardzo dużo nieszczęśliwych ludzi, wręcz chorych. Bo nikt zdrowy nie jest w stanie pisać takich rzeczy na temat drugiego człowieka(…). Każde takie doświadczenie przyjmuję jako lekcję życia i naukę. W takich momentach zdaję sobie sprawę jaki ten naród naprawdę jest.”

Posłanka Kynicka wybrana przez "ten naród", nieszczęśliwy i chory, wyjaśnia również co na nią ciągle czyha:

„Opozycja szuka czegoś, żeby ośmieszyć opcję rządzącą i wszystko jest dopuszczalne. Każda manipulacja jest dopuszczana, aby ośmieszyć rząd. A ja jestem w tej opcji rządzącej.”