Ruchadełko w Trybunale

Gdy prezydent Duda udzielał wywiadu dla Washington Post nikt nie musiał krzyczeć, że król wszystkich prawników jest nagi. PAD sam rozebrał się do gołego swoimi wypowiedziami, z których wynika, że nie rozumie o co chodzi z tym zaprzysiężeniem trzech sędziów, czego domaga się od niego pół Polski, cała Europa i Stany Zjednoczone z wyjątkiem Jackowa. Wynikło też, że nie ogarnia ostatnich wydarzeń związanych z Trybunałem: orzekania na podstawie Konstytucji i klinczu z niepublikowaniem wyroku.


Spróbujmy zreanimowac ten zużyty już temat nowym podejściem, by wytłumaczyć prezydentowi i każdemu, kto stracił wątek w tym konstytucyjnym labiryncie z powodu np. wyjazdu na narty. Zróbmy prostą symulację.

Problem nr 1 - z wyrokiem Trybunału.

Przyjmijmy, że Konstytucja mówi: "Prezydent jest niezależną od nikogo głową państwa".

Teraz uchwalmy Ustawę, która będzie miała trzy punkty:

"1. Prezydent jest marionetką w rękach prezesa.

2. Żeby oceniać tę ustawę trzeba być marionetką.

3. Ustawa wchodzi w życie natychmiast"

Pozwólmy teraz prezydentowi zbadać, czy Ustawa jest zgodna z Konstytucją opierając się na Ustawie.

Żeby móc ocenić Ustawę, prezydent musi założyć, że jest marionetką, bo tak stanowi punkt nr 2 Ustawy.

PAD zakłada więc, że jest marionetką i ocenia Ustawę o samym sobie.

Wychodzi mu, że Ustawa jest niezgodna z Konstytucją, bo Konstytucja mówi, że prezydent jest "niezależną głową państwa", a Ustawa mówi, że jest on "marionetką w rękach prezesa". Ustawa jest więc w oczywisty sposób niekonstytucyjna.

Jakie są konsekwencje orzeczenia niekonstytucyjnosci tej Ustawy?

Ano takie, że skoro Ustawa jest niekonstytucyjna, to znaczy, że prezydent nie jest marionetką lecz głową państwa. Skoro jednak prezydent nie jest marionetką, to nie mógł badać Ustawy, bo Ustawa, w punkcie drugim, mówi wyraźnie, że aby można ją było oceniać prezydent musi być marionetką.

No i zrobiła się nieprzyjemna sytuacja: Ustawa jest niezgodna z Konstytucją, ale obowiązuje. Z czego wynikałby absurd, że nasz prezydent jest marionetką!

W takiej samej sytuacji był Trybunał Konstytucyjny. Żeby nie wpaść w pętlę, która uczyni go marionetką, musiał oceniać ustawę o Trybunale na podstawie Konstytucji, a nie pisowskiej ustawy o Trybunale, która okazała się być niekonstytucyjna. Trybunał wydał wyrok i trzeba go teraz opublikować. Proste.

Problem nr 2 - z nieodbieraniem przysięgi od trzech sędziów.

Wytłumaczmy to sobie tak: Przyjmijmy, że mamy Konstytucję, która mówi: "Sejm wybiera prezydentowi kontakty na Twitterze. Kontakty raz wybrane nie mogą zostać przez nikogo unieważnione".

Przyjmijmy, że Sejm zwany Złym wybiera prezydentowi takie Twitterowe kontakty:

1. Obama
2. Merkel
3. Cameron
4. Putin
5. Tusk

Prezydentowi one się nie podobają. Czeka na Lepszy Sejm.

Lepszy Sejm przychodzi i unieważnia kontakty wybrane przez Zły Sejm (Oj, spójrzmy na Konstytucję!) i wybiera prezydentowi nowe kontakty Twitterowe:

1. Ruchadełko Leśne
2. Dzika Foczka
3. Karolina Wazelina
4. Gejowa Szafka z Sosny
5. Pimpuś Sadełko*
(*autentyczne kontakty PADa)

Prezydentowi te kontakty podobają się bardzo więc jeszcze w nocy wklepuje je do telefonu.

Niestety Trybunał Konstytucyjny zabiera głos i mówi:

"1. Zły Sejm wybrał za dużo kontaktów o Putina i Tuska.

2. Lepszy Sejm nie miał prawa unieważniać kontaktów Złego Sejmu, bo Konstytucja na to nie pozwala. Obama, Merkel i Cameron są więc nadal kontaktami, bo zostali poprawnie wybrani.

3. PAD powinien niezwłocznie wklepać do telefonu Twitterowe kontakty Obamy, Merkel i Camerona."

PAD nie chce słuchać Trybunału i niezłomnie nie wklepuje do telefonu Obamy, Merkel i Camerona. Woli nadal tweetować z Ruchadełkiem et consortes.

Podobnie sytuacja wyglada z trzema sędziami wybranymi przez Zly Sejm. PAD musi ich zaprzysiąc, jak każe Trybunał. Proste.

PS. A swoją drogą ten przykładowy kontakt do Obamy warto wklepać do telefonu przed wizytą w USA, Panie prezydencie. Skoro Obama nie chce się z Panem spotkać, to może będzie go Pan mógł choć poobserwować na Twitterze.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj